Kto chce zniszczyć zielarzy?

12:15 pon. 21-12-2009 — kasia

A A A

Kto chce zniszczyć zielarzy?

Alicja Wolarska, właścicielka sklepu zielarsko-medycznego w Bydgoszczy: - Zmiany resortu zdrowia są zupełnie niezrozumiałe. Pocieszające jest to, że protestują klienci. Zebrałam już sto podpisów.

- Dostanę płyn na odciski? - Nie ma! - To może jest sól boheńska... Co, też nie kupię??? Poproszę więc witaminę C. I jej brakuje!!! Chyba sklep będzie likwidowany... - Jeszcze nie. - Więc co się dzieje? - Resort zdrowia „odchudził” asortyment sklepów medyczno-zielarskich. Podobno w trosce o bezpieczeństwo klientów - tłumaczą właściciele tych placówek.

Ze sklepów zielarskich i zielarsko-medycznych znikło kilkaset produktów leczniczych, w tym również takie, które produkowane są tylko i wyłącznie na bazie ziół. Już nie kupimy np. maści kamforowej, ichtiolowej, tranowej czy propolisowej, płynu na odciski i pudru płynnego, rivanolu, soli iwonickiej, spirytusu kamforowego, wielu rodzajów żeli, szamponów leczniczych, witamin, a nawet białej wazeliny. A wszystko z powodu zmiany rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie nowej listy produktów dopuszczonych do obrotu pozaaptecznego, które obowiązuje od 14 października.

Doradzam klientom jak umiem najlepiej

Sklep zielarsko medyczny przy ul. Gdańskiej 107 w Bydgoszczy. Na półkach setki opakowań. Kryzysu wywołanego październikowym rozporządzeniem jeszcze nie widać.
- Mamy pół roku na sprzedaż zapasów - tłumaczy Alicja Wolarska, właścicielka placówki. Ma wielu stałych klientów; kupują miody, syropy, zioła, wody lecznice i leki sprzedawane bez recepty. - Teraz mamy biegnące z pracy do domu, które będą chciały kupić syrop na obniżenie dziecku temperatury, muszą szukać apteki. U mnie nie kupią. Nie mam też nalewki bursztynowej, witaminy C, rutinoscorbinu, maści cynkowej, validolu, szamponu nizoral czy maści na odciski - wylicza.

Zapewnia, że sklepy zielarskie to nie są zwykłe placówki handlowe. -Rozmawiam z klientami, doradzam, jak zażywać leki i zioła. Na przykład niewiele osób wie, że polopirynę „S” trzeba rozpuścić przed zażyciem, bo jest lepiej przyswajana przez organizm. W aptece takie rozmowy to rzadkość - przyznaje Wolarska.

Wykreślą też suplementy

Z wykazu produktów leczniczych dopuszczonych do sprzedaży w sklepach zielarskich resort zdrowia wykreślił kilkaset pozycji. - Wiem na pewno o prawie 180 produktach. Ale to nie koniec. Ministerstwo chce nam jeszcze zabrać suplementy diety - mówi Wolarska.

Skutków „odchudzania” wykazu środków leczniczych sprzedawanych poza aptekami nie obawia się Halina Olszewska, właścicielka jednego z najstarszych sklepów zielarskich przy Gdańskiej 3.
- Chyba każda placówka wyspecjalizowała się w sprzedaży pewnej gamy produktów. Mój sklep oferuje suplementy, których nikt nie ma w Polsce. Dlatego tak bardzo nie przejmuję się tymi nowinkami. Przyznam również, że mnie nie interesują preparaty syntetyczne - mówi Olszewska.
Zmiany w wykazie produktów leczniczych wprowadzono ze względu na bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów. Tak tłumaczy Piotr Olechno, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia. Twierdzi, że wykreślenie niektórych produktów nie spowoduje likwidacji sklepów zielarskich. - Obecnie w obrocie pozaaptecznym dopuszczonych jest około 17 tysięcy preparatów.
 

Rozmowa z Piotrem Dudą, prezesem Polskiej Izby Zielarsko-Medycznej i Drogeryjnej w Katowicach:

- Ministerstwo Zdrowia wycofało ze sklepów zielarskich wiele produktów leczniczych. Swoją decyzję tłumaczy bezpieczeństwem pacjentów. Tymczasem leki, w tym środki przeciwbólowe, dostępne są w kioskach i na stacjach benzynowych.

- To posunięcie resortu to przysłowiowa „kula w płot”. Na pewno nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem pacjentów. Przepisy mówią, że w sklepach zielarsko-medycznych muszą pracować technicy farmacji i osoby po specjalnych kursach organizowanych przez akademie medyczne. Warto dodać, że placówki te objęte są nadzorem farmaceutycznym. Kontrolowany jest m.in. sposób przechowywania produktów leczniczych.


- Czy wiadomo dokładnie, ilu preparatów leczniczych nie wolno sprzedawać w sklepach zielarskich?

- Stworzyliśmy listę i wychodzi, że ponad 960 produktów. To zmierza w jednym kierunku - by zielarstwo wyeliminować z rynku.

- Niektórzy obawiają się, że będą musieli zamykać swoje placówki. Pana zdaniem istnieje takie zagrożenie?

- Jestem pełen obaw. To, co ukazało się 14 października to bubel prawny. Niestety, nie znamy kryteriów, jakimi kierował się resort.

- Izba pisała listy do posłów i senatorów, spotykała się z przedstawicielami środowisk farmaceutycznych. Jaki jest efekt?

- Poszły petycje do premiera, prezydenta, Sejmu i Senatu i wielu innych organów. Pod koniec listopada wiceminister zdrowia Marek Twardowski ogłosił, że rozporządzenie zostało poprawione. Konsultacje w sprawie nowego wykazu trwały do połowy grudnia. Chcieliśmy, aby Izba brała udział w tworzeniu listy. Nie ma odzewu. Jedynym pozytywnym skutkiem tego, co się stało jest konsolidacja środowiska. Wiemy również, że popiera nas społeczeństwo. Wysłaliśmy do sklepów listy, na które każdy może się wpisać. Pewnie 100 tysięcy nie zbierzemy, ale już sporo osób nas poparło.
 

Hanka Sowińska
hanna.sowinska@pomorska.pl
Twoja ocena: Brak Średnia: 4.7 (14 votes)

Komentarze

Dr Enji - ( prof Enkhjargal Dovchin )

Niedawno miała miejsce oszczercza nagonka medialna na lekarkę pochodzenia mongolskiego - panią prof. Enji - Enkhjargal Dovchin. Sprawa została mocno nagłośniona medialnie, a funkcjonariusze policji, którzy prowadzili to postępowanie razem z przekupnymi dziennikarzami TVN, Polsat i tvn 24 przyjmowali łapówki od firm i izb aptekarskich. Nikt nie mówi prawdy o tej sprawie bo każdy chce sprawę zagarnąć pod dywan.

Niestety z tego co wiem sprawa została założona w Stanach Zjednoczonych Ameryki i dlatego prawdę na pewno za kilka lat usłyszymy.

A czy wiecie, że MSZ nie ma kasy na wypłaty odszkodowań - właśnie po takich sprawach jak prof. Enji.

Więcej możecie poczytać na www.enji.pl

ziola i ustawy

Zdrowie moich rodzicow i moje zalezy w duzym stopniu od lekow ziolowych i od ziol, jesli ich zabraknie, zabraknie nam zdrowia. W podobnej sytuacji sa miliony obywateli. Ograniczajac dostep do ziol, ustawodawcy dzialaja na niekorzysc spoleczenstwa. Aby zylo sie lepiej, nalezy wystrzegac sie takich ustawodawcow.

ziola i ustawy

Zdrowie moich rodzicow i moje zalezy w duzym stopniu od lekow ziolowych i od ziol, jesli ich zabraknie, zabraknie nam zdrowia. W podobnej sytuacji sa miliony obywateli. Ograniczajac dostep do ziol, ustawodawcy dzialaja na niekorzysc spoleczenstwa. Aby zylo sie lepiej, nalezy wystrzegac sie takich ustawodawcow.

Miałeś chamie złoty róg ...

Przecież o tej ustawie wrzało od miesięcy w wielu środowiskach. Wystarczyło wpisać w google < codex alimentarius > Czy to nie śmieszne , że nasi przekupni politycy nigdy o niczym nie wiedzą? Dzieci w szkołach nagrywają tzw. płyty prawdy ( sprawdź w google ) i wrzucają na strony torrentowe , a nasi kochani władcy nabierają wody w usta bo lepiej nie zajmować się śmierdzącymi sprawami. Za każdy miesiąc na stołku biorą wystarczająco dużo , by ryzykować
dla zdrowia swoich wyborców , więc najzwyczajniej w świecie sprzedają nas takim firmom jak Monsanto czy Bayer. Jeszcze parę lat i żegnaj przydomowy ogródeczku. Jak te molochy troszczą się o nasze zdrowie - strach pomyśleć !!!
vebsed

Tu chodzi tylko o kasę dla aptekarzy

Zioła kupują głównie ludzie ubodzy, emeryci, renciści. Minister zdrowia, który odbiera im szansę nabycia tych środków leczniczych i wyjścia z choroby świadomie skazuje tą grupę na śmierć lub kupowanie drogich leków w aptekach. Tu jak wiemy nie ma i nigdy nie będzie ziół bo w interesie farmaceutów jest sprzedaż drogich zachodnich leków, i co z tego, że o licznych działaniach ubocznych, że szkodzą i zatruwają organizm chorego, najważniejszy jest biznes aptekarsko-lekarski nie zdrowie pacjentów. Tak nas urządziła lekarz Ewa Kopacz. Jest to działanie przeciwko zdrowiu i życiu pacjentów, przeciwko rozwojowi przedsiębiorczości w Polsce, przeciwko małym rodzinnym firmom, przeciwko gospodarce i budżetowi państwa (wiadomo przecież, że leki w aptekach są refundowane z budżetu) i przeciwko temu co mówił przed wyborami Tusk, że Platforma zadba o rozwój przedsiębiorczości w Polsce. Wniosek jest jeden, Kopacz, Tusk i platforma musi odejść. Ci ludzie zapomnieli, że Polska to nie kraj jednego urzędnika, który jednym przepisem chce zniszczyć rynek ziół ale nasz kraj, kraj w którym emeryci, renciści, ludzie chorzy i przedsiębiorcy mają prawo do decydowania czym się chcą leczyć i gdzie chcą kupować lecznicze zioła. Inaczej wszystkie poradniki zielarskie, receptariusze ziołolecznictwa i podręczniki zielarstwa trzeba będzie zniszczyć. Zamiast dbać o rozwój branży zielarskiej w Polsce jako gałęzi prozdrowotnej Kopacz ją niszczy. Dlatego apeluję do wszystkich ludzi chorych, emerytów, rencistów i przedsiębiorców aby w nadchodzących wyborach głosować przeciwko platformie obywatelskiej, przeciwko P.O. przeciwko takim urzędnikom jak Kopacz. Dzisiaj niszczy się zielarstwo w Polsce, jutro pójdą pod nóż następne branże gospodarcze.