Uniwersytet Harvarda. Droga na tę uczelnię jest otwarta dla wszystkich

Ubiegłoroczni Laureaci IV edycji Drogi na Harvard

Fot.: www.droganaharvard.pl

Ubiegłoroczni Laureaci IV edycji Drogi na Harvard

Można dojść na Harvard. Samemu! - przekonuje Adam Białachowski z Bydgoszczy, student zarządzania Uniwersytetu Harvarda.

Niesamowite wrażenie, gdy mija się na korytarzu noblistę lub można zapisać się na jego wykład - opowiada Adam Białachowski.


Na swoim przykładzie przekonuje, że droga na tę uczelnię jest otwarta dla wszystkich.

Adam Białachowski:

a

(Fot. Nadesłane)

Wspomina, że gdy miał 16 lat, wziął udział w programie Council International Student Exchange: - Pojechałem na dwa lata do Stanów Zjednoczonych, gdzie mieszkałem z amerykańskimi rodzinami i chodziłem do liceum. Spodobało mi się, więc zostałem i złożyłem dokumenty na amerykańską uczelnię. To znaczy aplikowałem na dziesięć różnych, ale jedna, Saint Josephs University, zaproponowała mi bardzo dobre warunki dofinansowania za wzorowe wyniki w liceum. Skończyłem na niej licencjat, a dzięki dobrym ocenom oraz kontaktom z różnymi organizacjami studenckimi poza uczelnią otrzymałem wiele ciekawych propozycji pracy. Wybrałem firmę KPMG w Filadelfii. Do Polski wróciłem, ponieważ moja rodzina prowadzi tutaj biznes.

Jeździ do USA raz w roku na trzy miesiące

W kraju pan Adam skończył studia magisterskie na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Jednak ciągle brakowało mu Stanów: - Gdy więc znalazłem informację o specjalnym programie na Uniwersytecie Harvarda dla osób, które pracują, nie zawahałem się. Zapisałem się na studia magisterskie. Połowę przedmiotów zaliczam w trybie online, a połowę na miejscu. Już trzy czwarte drogi za mną, jestem na trzecim roku - zdradza.

Na Harvardzie są cztery semestry: wiosenny, letni, jesienny i zimowy: - Jeżdżę tam raz w roku na trzy miesiące, na semestry letnie. Wtedy mam zajęcia codziennie, od poniedziałku do piątku, od rana do wieczora - mówi student zarządzania.

Bydgoszczanin studiuje na Harvard Extension School, jak inni pracujący. Jest jeszcze Harvard Business School i jej słynne MBA - tutaj nauki nie da się, niestety, pogodzić z pracą.

Na Harvardzie wykładało lub wykłada aż 87 noblistów, których można spotkać na korytarzu. Bydgoszczanina zaś uczył wystąpień publicznych profesor, u którego nauki aktorstwa pobierał Matt Damon.

 

Uczelnia wypłaca ogromne dotacje za osiągnięcia w nauce. Pełne czesne płacą tylko najbogatsi. Niektóre banki oferują nawet specjalne kredyty dla studentów tego uniwersytetu. Mają pewność, że absolwenci zna- jdą dobrą pracę i nadzieję, że wtedy nadal będą ich klientami. Jest również szansa dorobić, 20 godzin w tygodniu, np. asystując profesorom. Łatwo też znaleźć pracę w okolicy.

Ciekawostka: w Stanach Zjednoczonych nie jest najważniejsza średnia 5,0, ale czy ktoś np. pomaga bezdomnym, udziela się w fundacji czy został kapitanem drużyny sportowej.

 

Harvard daje wiele możliwości. Na początku wystarczy odwaga: - Nie od razu ją miałem, bo dopiero z czasem zrozumiałem, że to nie jest zamknięty klub. Pomogły ambicje i chęć ciężkiej pracy. Czasami tak jest, że człowiek ma zdolności i ogromny potencjał, ale nie bardzo wie, co z tym dalej począć - uważa pan Adam.

Opowiada o Harvard Club of Poland, stowarzyszeniu, które skupia polskich absolwentów Uniwersytetu Harvarda. Krzysztof Daniewski, prezes klubu, wraz z zarządem i kapitułą od 5 lat organizują konkurs "Droga na Harvard". Jest kierowany do gimnazjalistów, licealistów, studentów, absolwentów uczelni i osób pracujących.
Można składać aplikacje - w tym roku do 14 kwietnia.

Kapituła wybierze 30 najzdolniejsze osoby, które będą zaproszone na rozmowy kwalifikacyjne do Warszawy.

Czterech zwycięzców konkursu pojedzie na tydzień do Bostonu

Następnie 15 z nich zostanie laureatami konkursu i skorzysta z konsultacji, m.in., jak dostać się na tę amerykańską uczelnię i inne najlepsze uczelnie świata. Pomogą im osoby, które je skończyły. Podpowiedzą, od czego zacząć, do których drzwi pukać. Czterech zwycięzców konkursu pojedzie na tydzień do Bostonu, zwiedzi renomowany uniwersytet, pozna studentów. Tym samym otworzą się dla nich drzwi do innego, lepszego świata.

Pierwszy krok: trzeba wypełnić zgłoszenie na www.drogana harvard.pl. Jednym z zadań jest napisanie po angielsku eseju na temat: "Jaki jest dla ciebie najbardziej interesujący lub najpoważniejszy problem?"

- Trzeba posługiwać się językiem angielskim. Jednak znam chłopaka, który dostał się na Harvard, a nauczył angielskiego będąc nastolatkiem i udało mu się wygrać konkurs Droga na Harvard. Pochodzi z małego polskiego miasta. Poznałem też absolwenta, dzisiaj prezesa naszego klubu, który pojechał na studia do USA mając 300 dolarów w kieszeni. Trzeba więc mieć marzenia i nie bać się ich realizować. Zawsze znajdą się ludzie dobrej woli, bardzo pomocne jest także wsparcie rodziny - kończy pan Adam.
 

Komentarze (4)

By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.